W środę 28 października br. ok. godz. 8:40 na linii dużych prędkości Madryt – Andaluzja zderzyły się pociągi państwowego przewoźnika Renfe i prywatnego operatora Iryo. Według wstępnych informacji dziennika ABC, który powołuje się na służby, zginęło co najmniej 46 osób. „El País” pisze o dziesiątkach poszkodowanych. Zarządca infrastruktury Adif wstrzymał ruch na trasie łączącej stolicę kraju z jego południem.
Według Adif jeden ze składów najechał na tył drugiego. Do zdarzenia doszło na 118. km linii, w rejonie miejscowości Urda w prowincji Toledo, w Kastylii-La Manchy. Oba pociągi kursowały w relacji Madryt – Sewilla. W wyniku uderzenia co najmniej dwa człony wypadły z toru i spadły ze skarpy. Na miejsce skierowano pracowników zarządcy oraz służby ratunkowe, w akcji uczestniczyły też trzy śmigłowce medyczne.
Pedro Sánchez, premier Hiszpanii, przyznał w mediach społecznościowych, że jest wstrząśnięty wypadkiem. Zapewnił, że ratownicy pomagają poszkodowanym w ścisłej współpracy ze wszystkimi zaangażowanymi instytucjami, i przekazał wyrazy współczucia oraz wsparcia poszkodowanym i ich rodzinom.
Pierwsze ustalenia dotyczące przyczyn
Oficjalnie przyczyna katastrofy nie jest jeszcze znana. Dziennik „El País”, powołując się na źródła rządowe, podał, że prawdopodobną przyczyną był błąd ludzki po stronie Adif, związany z awarią systemu sterowania ruchem kolejowym (srk).




Styczniowa seria wypadków
To nie pierwsza w tym roku katastrofa na hiszpańskiej kolei. W styczniu w ciągu kilku dni doszło tam do serii poważnych zdarzeń. Najtragiczniejsze miało miejsce 18 stycznia w Adamuz w prowincji Kordoba, gdzie – podobnie jak teraz – ucierpiały pociągi obu przewoźników. Końcowe człony składu Iryo jadącego z Malagi do Madrytu wypadły z szyn i wjechały na sąsiedni tor, uderzając w pociąg Renfe relacji Madryt – Huelva. Zginęło co najmniej 45 osób. Minister transportu Óscar Puente zwracał wówczas uwagę, że wykolejenie nastąpiło na prostym odcinku, zmodernizowanym w maju 2025 r. Prace pochłonęły blisko 700 mln euro.
Dwa dni później w katalońskiej Gelidzie pociąg podmiejski Rodalies linii R4 uderzył w mur oporowy, który – według wstępnych ustaleń wskutek ulewnych deszczy – osunął się na tory. Śmierć poniósł 27-letni mężczyzna szkolący się na maszynistę, a 37 osób zostało rannych. 22 stycznia na wąskotorowej linii Cartagena – Los Nietos skład zderzył się z ramieniem dźwigu, które znalazło się w skrajni – lekkie obrażenia odniosło sześć osób.
Maszyniści od dawna alarmowali o pogarszającym się stanie infrastruktury i o tym, że sygnalizowane przez nich nieprawidłowości pozostają bez reakcji. Po styczniowych wypadkach związek SEMAF ogłosił strajk generalny w dniach 9-11 lutego br. Związkowcy domagali się działań naprawczych: przywrócenia standardów bezpieczeństwa, wdrożenia protokołów na wypadek ekstremalnych zjawisk pogodowych oraz natychmiastowego reagowania na zgłoszenia maszynistów.
Autor: Damian Malesza
Fot. El Pais (tytułowa), @Alvaro Canosa via X
Zobacz również: